Co naprawdę wydarzyło się w autobusie w Bielsku-Białej? Jest oficjalne potwierdzenie

Sprawa słownego ataku na dwie 11-letnie dziewczynki z Ukrainy w bielskim autobusie linii nr 8 doczekała się ważnego uzupełnienia. Lokalna redakcja bielsko.biala.pl dotarła do oficjalnych źródeł, które po raz pierwszy potwierdzają, co działo się na nagraniu z monitoringu, zanim zaczęła się nagrywać sama nastolatka.

3 minut czytania
Co naprawdę wydarzyło się w autobusie w Bielsku-Białej? Jest oficjalne potwierdzenie
← Powrót na niezalezna.pl
Co naprawdę wydarzyło się w autobusie w Bielsku-Białej? Jest oficjalne potwierdzenie

Co potwierdzają oficjalne źródła

Zarówno prezes MZK Hubert Maślanka, jak i rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska potwierdzili redakcji, że zdarzenie rozpoczęło się od tego, że jedna z 11-latek trzymała nogi na siedzeniu autobusu, a 54-letni mężczyzna zwrócił jej na to uwagę. Nieoficjalnie ten przebieg wydarzeń potwierdzają też policjanci prowadzący sprawę. To właśnie ten moment widać na początku nagrania z kamer autobusowych, jeszcze zanim dziewczynka zaczęła nagrywać całą sytuację na własnym telefonie.

Warto jednak podkreślić, że nie potwierdzono krążącej wcześniej w mediach społecznościowych, dużo bardziej drastycznej wersji, jakoby dziewczynka miała pluć na mężczyznę czy składać mu nieprzyzwoite propozycje. To twierdzenie, rozpowszechnione za pośrednictwem usuniętego już posta na Facebooku, pozostaje niczym niepoparte i nie zostało potwierdzone ani przez MZK, ani przez prokuraturę.

Syn księżnej Mette-Marit w areszcie domowym? Jest nowa decyzja sądu
Sprawa Mariusa Borga Høiby’ego, syna norweskiej księżnej koronnej Mette-Marit, wciąż budzi ogromne emocje. Choć mężczyzna został już skazany na cztery lata więzienia za szereg poważnych przestępstw, postępowanie nadal trwa, a sąd wydał właśnie kolejną ważną decyzję.

Reakcja mimo wszystko uznana za rażąco niewspółmierną

Sam fakt zwrócenia uwagi dziecku trzymającemu nogi na siedzeniu nie tłumaczy tego, co nastąpiło potem. MZK, publikując własne ustalenia z nagrania, samo określiło reakcję mężczyzny jako „rażąco niewspółmierną” do sytuacji. Na nagraniu, które trafiło już do sieci, słychać wulgarne wyzwiska, groźby „wiem, gdzie mieszkasz” oraz odniesienia do narodowości dziewczynek. Nagranie zostało zabezpieczone i stanowi dowód w toczącym się postępowaniu, które przejęła prokuratura w Żywcu.

Potępienie ponad politycznymi podziałami

Co istotne, sprawę potępili politycy z różnych stron sceny politycznej, w tym minister w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz oraz prokurator generalny Waldemar Żurek. Dziś zaplanowano przesłuchanie pracownika miejskiej spółki w tej sprawie.

Nocny wybryk we Wrocławiu. Młodym kobietom grożą srogie konsekwencje [WIDEO]
Nocna zabawa zakończyła się interwencją straży miejskiej i policji. Dwie młode kobiety wspięły się na pomnik Szermierza we Wrocławiu, a jedna z nich oderwała charakterystyczną szpadę. Całe zdarzenie zarejestrował miejski monitoring.

Rzetelny obraz sytuacji jest więc taki: dziecko rzeczywiście zachowało się niewłaściwie, trzymając nogi na siedzeniu, a mężczyzna miał prawo zwrócić na to uwagę. To, co zrobił dalej, czyli seria wulgaryzmów, gróźb i wyzwisk na tle narodowościowym wobec dzieci, zostało jednak ocenione przez przewoźnika, prokuraturę i polityków, niezależnie od opcji politycznej, jako rażąco nieproporcjonalna reakcja, która jest dziś przedmiotem odrębnego postępowania karnego.  

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze